Wysłany: 28-11-2007, 13:49 jak sobie radzić ze stresem?
zainspirował mnie post pt. sprawdź swój poziom stresu dlatego chciałbym, żebyśmy pochwaliły się, jak walczymy ze stresem?
czy macie przepis na zle samopoczucie i wyczerpanie psychiczne i fizyczne?
mamy zimę, brak słońca będzię na nas działał przygnębiająco;( trzeba sobie z tym jakoś radzić!
[ Dodano: 28-11-2007, 13:51 ]
i pozwolę sobie na pierwszą refleksję:
Uśmiech kogoś bliskiego i małe codzienne przyjemności to na mnie działa!
A co najwazniejsze: POZYTYWNE NASTAWIENIE I WIARA W SIEBIE!
W sumie tak łatwo krzyczec na prawo i lewo: MYŚL POZYTYWNIE, ale nad tym raczej trzeba pracować, ja dlugo nie dostrzegałam podstawowych reguł i jakoś za często się dołowałam: chyba sama sobie wmawiałam, że sobie nie poradzę, że coś się nie uda, że mam zły nastroj to mogę sie usprawiedliwiać i poleniuchowac trochę. Efekt 'zawalalam' wiele spraw.
Dzisiaj jestem odmieniona i chyba za misję przyjęłam sobie nawracanie innych na pozytywną drogę. Przyciągajcie myślami co tylko zechcecie, a przede wszystkim dobry nastrój!
Stres jest związany z każdą fazą w życiu człowieka.
Towarzyszy nam od chwili narodzin aż do śmierci.
To pod jego wpływem w organiźmie uwalnia się wiele hormonów, w tym adrenalina.
Dzięki temu mobilizujemy się do działania, a codzienność nabiera właściwego tempa.
Stres daje siłę, by codziennie rano stawić czoło nowym wyzwaniom.
Pozwala nam cieszyć się , śmiaći płakać.
Krótkotrwały stres, nawet największy jest warunkiem naszego istnienia.
Ale strwe zwłaszcza ten długotrwały, nigdy nie przemijający może być naprawdę groźny.
alexandra napisał/a:
Przyciągajcie myślami co tylko zechcecie, a przede wszystkim dobry nastrój!
I to jest odpowiedź.
Bo śmiech i poczucir humoru rozładowuje nadmierne napięcie.
Śmiech jest sygnałem dla organizmu człowieka, że może się wyciszyć, przywraca właściwą perspektywę.
Ula, tak, pozytywny stres (tzw. eustres) może pomóc przetrwać wiele ciężkich chwil, sytuacji, nie mniej jeśli staje się przewlekłym (tzw.dystres) to już jest źle, ciągła zwiększona mobilizacja organizmu powoduje jego "wypalanie się", a co za tym idzie, duże zmęczenie, zniechęcenie i niestety choroby.
ja od siebie mogę doradzić robienie czego się da systematycznie (to jest u mnie główna przyczyna stresu, sprawy mi się nawarstawiają, odkładam wszystko na później i klops potem nie wiem, w co ręce włożyć i stres mnie zżera... )
Ja zaczełam nie przejmowac sie opinia ludzi,osobami w pracy co mowia,nie palnuje zbytnio czegos do przodu,przyjmuje to co zycie daje chociaz nie zawsze mi sie to podoba,zyje z dnia na dzien i w ten sposob unikam STRESU.A meliske tez popijam sobie,ziółka nie zaszkodza.
Największy stress w moim życiu to sytuacje, które stwarzają sami sobie ludzie wokół których się otaczam. Nauczyłam się wszystkich ich traktować z dystansem. Najważniejszy moim zdaniem jest zdrowy dystans do życia i patrzenie na życie przez różowe okulary a reszta sama przyjdzie :D
Zgadzam się,stres zawsze był jest i będzie,to nieodłączny element naszego życia. Ważne jest to aby radzic sobie z nim w odpowiednie sposób i nie przenosić złosci na dziecko.
_________________ Regulaminu forum
cześć III. Avatorki, podpisy i zdjęcia w postach, punkt 7 edit by axxa
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach